Zamiast restauracji japońskiej, do której chcieliśmy sie wybrać z mężem z okazji 1 rocznicy ślubu wybraliśmy domowe pielesze (menu restauracji jakoś nie przemówiło do naszych kubków smakowych, może dlatego, że to nowe i niepoznane dania, a nie chcieliśmy ryzykować). Zatem czerwone, słodkie (mniam!) wino Verso i pizza domowej roboty. Z ręka na sercu muszę przyznać, że “na nowym” jeszcze pizzy nie robiłam. Przewertowalam kilka przepisów na ciasto pizzowe i znalazłam to poniżej, trochę zmodyfikowane przeze mnie.
Składniki na ciasto:
- 1 i 1/3 szklanki wody
- 3-4 szklanki mąki pszennej w zależności od konsystencji ciasta
- 2 łyżeczki cukru
- 1 i 1/4 łyżeczki soli
- 2 łyżki oleju/oliwy
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki drożdży instant (oblatałam chyba 8 sklepów i nigdzie nie było świeżych)
Do miski dajemy wszystkie składniki i wyrabiamy 8-10 min. Ciasto powinno odchodzić od rąk i nie lepić się do nich. Przykrywamy ściereczką i czekamy 45 min. Wyrabiamy ponownie i czekamy kolejne 10 min. W czasie kiedy ciasto sobie ładnie rośnie zabieramy się za farsz.
Ja UWIELBIAM szpinak, więc farsz na moją połowę potrzebujemy:
- mrożony szpinak
- 2 jajka
- gałka muszkatołowa
- sól/pieprz do smaku
- 3-4 ząbki czosnku
Rozmrożony szpinak podgrzewamy aż do momentu odparowania wody (farsz nie może być zbyt wodnisty). Dodajemy przyprawy i rozbełtane wcześniej jajka. Mieszamy wszystko bardzo dokładnie i farsz szpinakowy gotowy!
Farsz hawajski (czyli Mężowski):
- kilka plastrów szynki
- 2-3pieczarki
- kilka kawałków zielonej papryki
- 1 cebula
- dwa ząbki czosnku
- trzy plastry ananasa
- koncentrat pomidorowy
I dalej. Wyrośnięte ciasto wykładamy na blachę posmarowaną olejem (trochę przy tym zabawy, bo ciasto się ześlizguje). Smarujemy całość ciasta cienka warstwą koncentratu. Na stronie mężowskiej wykładamy szynkę, pieczarki cienko pokrojone w plastry, paprykę, czosnek, cebulę w plastrach i ananasa pokrojonego na kawałki. Po stronie szpinakowej wykładamy farsz wcześniej przygotowany, ja dodałam też kilka plastrów pieczarek. Wstawiamy do nagrzanego pieca (200-250 st. C) na okres ok 25-30 min. Najważniejsza rzecz żeby ani nie spalić ciasta, ani nie pozwolić by było niedopieczone.
5-10 min. przed końcem pieczenia pizzy posypujemy ja tartym, żółtym serem (np. gouda).
Mąż nie mógł wyjść z zachwytu, ja wreszcie znalazłam smak szpinaku, który pokochałam w ulubionej pizzerii. Ciasto puszyste, ale nie za grube.
PYYYCHA!
przed pieczeniem

gotowe do konsumpcji
