Zaczynam od najprostszych przepisów. Odkąd jestem w posiadaniu Męża, mam motywację do używania garów, garnuszków i innych tego typu akcesoriów.
Ale do rzeczy. Rosołek – dobry do podania na rodzinnym obiedzie, najlepszy lek na kaca.
Łatwy w przyrządzeniu.
Potrzebujemy:
-mięska (np. 2 udka z kurczaka, albo 1 udko z kurczaka i 4 skrzydełka, może być też szyja indycza i udko, lub wszelkie kombinacje drobiowych części ciała)
- 2 marchewki
- 1 pietruszkę
- 1 pora
- 1 cebulę
- 2 liście laurowe
- wegety/kucharka, soli i pieprzu
- zielonej pietruszki
Co robimy?
Myjemy drób, wsadzamy go do wypełnionego wodą garnka. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na bardzo małym ogniu ok 0,5h. Bulgotanie powinno być ledwo zauważalne (rosół będzie klarowny). W międzyczasie łyżką wybieramy szumowiny, tzn. osad, który będzie się wytwarzał a którego nie chcemy.
Po upływie wskazanego czasu dokładamy warzywa pokrojone na części, kilka łodyżek zielonej pietruszki oraz liście laurowe. Gotujemy godzinę, w dalszym ciągu na malutkim ogniu. Do smaku doprawiamy pod koniec gotowania.
Rosołek gotowy do podania! Posypujemy świeżą, poszatkowaną, zieloną pietruszką. Rosół najczęściej podaje z makaronem. Na talerz daję ok. dwóch łyżek ugotowanego goliarda (nasz ulubiony) i wykładam na niego pokrojone w drobną kosteczkę ugotowane warzywa i dopiero zalewam wywarem. Mniam!


